Zakupy w sieci to prawdziwy tor przeszkód

Internet to fantastyczne miejsce do sprzedawania i kupowania wszelkich produktów. Przede wszystkim kusi dostępność szerokiej gamy artykułów. Można sobie wybierać i przebierać bez natrętnego wzroku sprzedawcy. W dodatku ceny są zwykle niższe niż w tradycyjnych sklepach, więc wszystko to zachęca do natychmiastowego zakupu. Ale wcale nie jest to takie różowe. Po pierwsze niższa cena tylko rekompensuje koszt transportu, który trzeba przecież doliczyć. Aby dostawa była darmowa, trzeba dokonać zakupu za jakąś określoną, dość wysoką cenę, więc często skuszeni darmową wysyłką, kupujemy więcej niż zamierzaliśmy, tym samym wydajemy więcej. Kiedy towar nie spełnia naszych oczekiwań prawo pozwala nam na zwrot w terminie do dziesięciu dni, lecz pamiętać trzeba, że wysłać towar musimy już na nasz koszt. Kiedy towar jest zepsuty, może pojawić się jeszcze więcej problemów z jego wymianą lub zwrotem pieniędzy. Sprzedawcy mogą twierdzić, że dana rzecz zepsuła się w transporcie a oni za to nie odpowiadają. Nie możemy pójść normalnie do sklepu i porozmawiać ze sprzedawcą, co w sytuacji reklamacji produktu, mogłoby się bardzo przydać. Niestety, często pozornie tańsze zakupy w sieci okazują się prawdziwą drogą przez mękę.

Czy dzieci powinno się wpuszczać do sklepów?

Zapewne niejedna osoba, szczególnie bezdzietna, zgodzi się z twierdzeniem, że małych dzieci do określonego wieku nie powinno się w ogóle wpuszczać do sklepów. Z kolei szczęśliwi rodzice z pewnością podniosą głos i zaczną zaciekle protestować, może nawet podobnie jak robią to ich pociechy, kiedy odmawia im się zakupu kolejnej zabawki. Gdyby się jednak zastanowili, to sami doszliby do wniosku, że zakupy bez dzieci byłyby dużo prostsze i szybsze. Oczywiście nie każdy ma gdzie zostawić dziecko na czas robienia zakupów. Jednak tak naprawdę rodzice, kiedy tylko mogą, chętnie zostawiają maluchy z babcią czy ciocią, aby w spokoju móc zrobić zaopatrzenie do domu. Dzieci są bardzo ciekawe świata i kompletnie nie rozumieją, co to są pieniądze i że kupowanie polega też na tym, że za towar trzeba zapłacić. Kiedy widzą górę zabawek i słodyczy, chcą przynajmniej jej część zabrać do domu. Odmowa jawi im się jako straszna niesprawiedliwość i okrucieństwo ze strony rodziców. Naturalną reakcją jest płacz i wrzaski, na które narażeni są wszyscy inni klienci sklepu, szczególnie w kolejce do kasy, gdzie pełno jest różnych bezsensownych gadżetów, które każde dziecko pragnie mieć, choć nie wie nawet, do czego służą.

Dlaczego kupowanie prezentów jest trudne?

Na kilka dni przed Bożym Narodzeniem tłumy sfrustrowanych ludzi biegają po sklepach w poszukiwaniu odpowiednich prezentów dla przyjaciół i rodziny. Zwykle nie znajdują niczego właściwego i kupują cokolwiek, czyli tak zwane prezenty uniwersalne. Dlatego też w takim okresie wzrasta sprzedaż kosmetyków, alkoholi i dziwacznych gadżetów. Te same problemy towarzyszą nam również przy okazji urodzin i imienin znajomych. Aby kupić dobry prezent, nie wystarczy wybrać po prostu sklep z bibelotami. Trzeba się wcześniej zastanowić, kim dla nas jest osoba, która ma zostać obdarowana, jakie są jej zainteresowania, co jej się podoba. Zwykle kiedy nadchodzi czyjeś święto w ogóle nie wiemy, co kupić. Poczucie winy usypiamy wizytą w drogim sklepie i kosztowym nikomu niepotrzebnym prezentem. Niektóre starsze osoby mają na to sposób, po prostu w ciągu całego roku pamiętają o bliskich i jeśli tylko napotkają coś takiego, o czym wiedzą, że z pewnością spodoba się to komuś z ich otoczenia, kupują to natychmiast, lecz dają w prezencie dopiero we właściwym momencie. Może warto korzystać z takich doświadczeń i zamiast złorzeczyć w przedświątecznej gonitwie, przez cały rok myśleć o bliskich i kompletować prezenty specjalnie dla nich.

Robienie zakupów może być niebezpieczne

Reklamy są tak konstruowane, że wpajają widzom wzorzec, według którego konsument czynny, czyli kupujący dany towar, jest wygranym, jest wybrańcem losu, jemu tylko będzie sprzyjać szczęście, otoczy go rodzina i przyjaciele. Ten, który nie kupuje konkretnego produktu, jest przegranym, pariasem, wykluczonym ze społeczności samotnikiem. Sęk w tym, że takie wzorce są obecne w reklamie wszystkim produktów. Wzbudza się w konsumentach potrzebę kupowania, potrzebę przynależności do świetnego grona szczęśliwych nabywców. Nic dziwnego, że coraz więcej w naszym społeczeństwie jest osób uzależnionych od robienia zakupów, czyli zakupoholików. Dla kogoś niezorientowanego w temacie brzmi to śmiesznie i niepoważnie, ale wcale takie nie jest. Wprost przeciwnie – uzależnienie to poważna choroba, którą trzeba koniecznie leczyć. Trudno oczywiście uwierzyć, że można się uzależnić od takiej błahej i zwyczajnej sprawy jak kupowanie. Polega to na tym, że osoba chora za wszelką cenę musi kupować i nie ma wielkiego znaczenia, co kupuje. Po prostu musi to robić bez ustanku. Zakup daje radość, euforię, wielkie emocje. Niestety nie wystarcza to na długo. W takiej sytuacji pieniądze szybko się kończą, w grę zaczynają wchodzić nowe kredyty. Skutki, jak można się domyślić, są okropne. Im szybciej podejmie się leczenie, tym lepiej zarówno dla osoby uzależnionej, jak i jej rodziny.

Na chandrę nie ma nic lepszego niż nowy ciuch

Wcześniej czy później chandra dopadnie każdego, nikt nie wie, kiedy nadejdzie, ale gdy już jest lepiej coś z nią zrobić, niż zadręczać się w samotności. Mężczyźni mają swoje sposoby, a kobiety swoje. Każda dziewczyna już od dziecka wie, że na paskudny nastrój najlepsze są zakupy. Oczywiście nie chodzi tu o zakup ziemniaków i mięsa na kotlety – kiedy jest się w minorowym nastroju, codzienne obowiązki mogą jeszcze bardziej zwalić z nóg. Żeby poprawić sobie humor, kobiety lubią kupić sobie jakiś nowy ciuszek. Dobrze jest w takim trudnym dniu poprosić o pomoc przyjaciółkę, tylko taką prawdziwą, która szczerze doradzi, co kupić. Zakupowe szaleństwo wcale nie musi być ogromne, niewielkie też wystarczy. Chodzi tylko o to, aby się trochę dowartościować, zadbać o siebie. A ponieważ odzież jest dość droga, to kupno nawet jednego fatałaszka – ale ładnego i pasującego do figury – daje satysfakcję i poczucie zrobienia czegoś dla siebie. Zamiast ubrania, sprawdza się też kupno kosmetyków, droższego kremu albo nawet wody kolońskiej. Kosmetyki sprawiają wrażenie artykułów luksusowych i z pewnością poprawią nastrój każdej kobiecie. Trzeba tylko uważać, żeby nie przesadzić z tymi zakupami, bo podły humor może nam zostać na dłużej, kiedy zobaczymy, ile pieniędzy kosztowało to małe szaleństwo.

Czy kupowanie większych opakowań się opłaca?

Każdy z nas kiedyś kupił, a większość kupuje ciągle, większe opakowanie danego produktu, ponieważ sprzedawcy twierdzą, że to się bardziej opłaca. Czy tak jest naprawdę? Jedni w to wierzą, inni nie. Niektórzy twierdzą, że jakość towarów zapakowana w mniejsze paczki jest lepsza, ale to chyba tylko kolejna teoria spiskowa. Wszystko przecież napełniane jest w jednej i tej samej fabryce takim samym produktem. Faktem natomiast jest, że ceny większych opakowań nie rosną proporcjonalnie do wzrostu zawartości produktu w opakowaniu. Przeciwnie, wydaje się, że im opakowanie większe, tym każdy gram czy mililitr jest tańszy. Czyli jeśli zamiast litra jakiegoś napoju gazowanego kupimy dwa litry, to teoretycznie płacimy za półtora litra. Na razie wszystko się zgadza i opłaca. Ale jeśli zastanowić się bardziej, to wszystko wygląda inaczej. Przecież drugi litr napoju nie był nam potrzebny, kupiliśmy go tylko dlatego, że cena wydawała się okazjonalna. Często jednak zdarza się tak, że ta dodatkowa część produktu zostaje wyrzucona, bo faktycznie nie była potrzebna, lecz my i tak zapłaciliśmy za nią producentowi, który na tym zarobił. Warto się czasem zastanowić, czy zakup większego opakowania opłaca się klientom czy producentom.

Oszczędzanie przy kupowaniu zwykłych produktów

Czasy nie są zbyt przyjemne do życia, ponieważ kryzys światowy doskwiera każdemu. Bogatsi ludzie mają swoje problemy, ale to biedniejszy mają więcej powodów do zmartwienia. Trudności z pracą, niskie wynagrodzenia, wysokie ceny za żywność to typowe polskie problemy, z którymi zmagać się musi większość z nas. Tymczasem są ludzie, którzy znaleźli sposób na to, aby w tych trudnych czasach jakoś dać sobie radę. Większość z nas bez zastanowienia wyrzuca do kosza gazetki reklamowe różnych marketów i dyskontów, lecz niektórzy ludzie przeglądają je dokładnie od deski do deski i wynajdują produkty w promocji – w prawdziwej promocji oczywiście. Mają oni ceny wszystkich niezbędnych produktów dostępnych w okolicznych sklepach w małym palcu i kiedy tylko któryś z nich jest oferowany w niższej cenie, natychmiast go kupują, często z zapasem. Oczywiście i na to, żeby zrobić taki zapas potrzeba pieniędzy, bo nie sztuka wydać wszystko, co się ma na olej i później nie mieć co na nim usmażyć. Ale specjaliści w śledzeniu promocji i obniżek mają opracowany plan i systematycznie się go trzymają. Na bieżące potrzeby wydają niewiele, cały czas robiąc zapasy. Po jakimś czasie mają wszystkie potrzebne produkty, które rotacyjnie dokupują, kiedy te się kończą. Każdy sposób jest dobry, jeśli prowadzi do sukcesu.

Robienie zakupów to walka o przetrwanie

Nie ma już u nas w kraju problemów z dostawami towarów, można kupić w zasadzie wszystko, jeśli tylko ma się odpowiednią sumę pieniędzy, sklepy są na każdym kroku, nawet w Internecie. Lecz mimo wszystko robienie zakupów to ciągła walka z niewidzialnym wrogiem. Stawką jest nasza godność, jako człowieka. Po zrobieniu zakupów możemy ocenić, czy udało nam się wyjść zwycięsko i kupić to, co rzeczywiście było nam potrzebne, czy też polegliśmy i daliśmy się wciągnąć z spirale mechanizmów rządzących światem konsumpcji. Właśnie fakt, że towarów jest więcej niż kupujących, sklepy i producenci, których jest całe mnóstwo, muszą po prostu walczyć o klienta. Z pewnością nie postępują z konsumentami fair. Producenci, którzy dzisiaj nie chcą zaspokajać potrzeb konsumentów, lecz wyłącznie swoje własne, na każdym kroku mamią nas rajem w reklamach swoich towarów. Wykorzystują emocje, uśmiech dziecka, miłość macierzyńską, aby zyskać nowych klientów. W sklepach sprytnie ustawia się mniej wartościowe, szare i często niepotrzebne produkty obok droższych, ciekawszych i pożądanych. To oczywiście trik, bo dzięki takiemu sąsiedztwu, nijaki produkt natychmiast zyskuje na atrakcyjności i znajduje więcej chętnych. Dobrze wiedzieć o tych wszystkich mechanizmach, chodzić na zakupy z dokładną listą produktów i nie ulegać reklamom, promocjom i rzekomo wielkiej oszczędności przy zakupie większego opakowania.

Proste triki sprzedawców salonów odzieżowych

Ubrania mogą być tanie lub drogie. Na tanie kupujący zawsze się znajdą, natomiast z drogimi jest większy problem. Sklepy czy butiki z odzieżą na specjalne okazje nie mają wielkiej rotacji klientów a jednak jakoś sobie radzą. Wszystko dzięki odpowiednim szkoleniom, jakim poddawany jest personel, czyli sprzedawcy. Po pierwsze w takim salonie musi ładnie pachnieć, przyda się też spokojna cicha muzyka i miła obsługa. Jeśli klient przychodzi i chce kupić kilka sztuk odzieży, wytrawny sprzedawca wie, że musi zmusić w jakikolwiek sposób klienta w pierwszej kolejności do zakupu najdroższego ubrania. A to dlatego, że w ten sposób zostaną uruchomione korzystne dla sklepu pewne mechanizmy w naszym umyśle. Łatwo sobie wyobrazić, że jeśli klient wyda sporą kwotę na ubranie, na przykład na garsonkę czy garnitur, to dużo łatwiej zdecyduje się dodatkowo na zakup bluzki czy koszuli, krawata, apaszki, ewentualnie innych dodatków do stroju. Po prostu cena apaszki wydaje się śmiesznie niska przy kwocie, jaką trzeba wydać za garsonkę, więc klient kupuje nie czyniąc sobie żadnych wyrzutów. Gdyby jednak na początku kupił koszulę, krawat, pasek do spodni, spinki do mankietów, to później trudno by mu było wyasygnować dużą sumę na cały garnitur. Dzięki znajomości takich mechanizmów drogie butiki i salony odzieżowe zapewniają sobie ciągły zbyt towarów.

Zakupy w czasach komuny

Jedni pamiętają, inni oglądają na filmach, a wszyscy zastanawiają się, jak w ogóle to wszystko było możliwe. Jakim cudem można było przeżyć w czasach, kiedy podstawowych artykułów spożywczych nie było w sklepach, a kiedy już były, to obowiązywała na nie reglamentacja i trzeba było mieć tak zwane kartki na żywność i nie tylko. Przeżyć było można jedynie dzięki rozsądkowi, sprytowi i wytrwałości. Kiedy dzisiaj w kolejce do kasy jest zbyt wielu klientów, natychmiast rośnie oburzenie i otwierana jest kolejna kasa. Jednak jeszcze trzydzieści lat temu stanie w kolejkach, nawet całymi godzinami, było zupełnie normalne. Co więcej, zawiązywano kolejkowe komitety i różne znajomości. W ogonkach urządzano dyżury, przynoszono sobie tam krzesełka. Żeby kupić mięso, często ustawiano się przed sklepem jeszcze w środku nocy. Nie było lepszej przyjaźni lub choćby znajomości, niż kolegowanie się ze sprzedawczynią z mięsnego. Ludzie z braku interesujących produktów kupowali jakiekolwiek licząc, że później zdołają się z kimś zamienić. Aby przetrwać tamte czasy, trzeba było kombinować i wciąż główkować. Dzisiaj zupełnie nie wyobrażamy sobie takich sytuacji. Jeśli w jakimś sklepie jesteśmy źle obsługiwani, po prostu wybieramy inny. Przedtem niestety trzeba było zabiegać o względy ekspedientek.

Designed by